RSS
sobota, 03 grudnia 2011

Rodzinny Ogród Działkowy na Godowie.

Byłam dziś na swojej działeczce. Jest sucho. Bardzo sucho. Dobrze, że miałam w oczku trochę wody, to mogłam podlać choć nowe nasadzenia.

Jak się tak kręciłam z konewką, zaczepił mnie "głupim" pytaniem jakiś młodzieniec uprawiający jogging.Widziałam, jak biegł w stronę lasu, a za chwilę wracał. Nawet zdziwiłam się, że tak szybko przebiegł trasę.

- Czy to wasze psy biegają po drodze? - zapytał.

- Nie, nie nasze. Radomskie - odpowiedziałam mu na odczepnego.

- Trzeba, żeby straż miejska nimi się zajęła - wymyślił rozwiązanie.

- Trzeba - odpowiedziałam.

Pytanie nazwałam "głupim", bo i w rzeczy samej mądre nie było. Jak jest z bezpańskimi psami, każdy wie. Młodzieniec zapewne chciał sobie pobiegać drogą wzdłuż naszego ogrodu, a tu te psy na jego drodze. Nikogo poza nimi w zasięgu jego oczu. Jeszcze tylko ja w ogrodzie. Więc zapewne na mnie chciał sobie rozładować swoje niezadowolenie.

Sześć psów już nam radomianie podrzucili. Czasem ktoś im przyniesie coś do zjedzenia. Kręcą się po ogrodzie, wychodzą poza ogrodzenie. Wiadomo - szukają.

To nie są nasze (ogrodowe) psy. To psy radomskie, a może jeszcze skądś do nas przywiezione. Kto to wie.

Jak czytam na stronie Radom - siła w precyzji ..."Gmina Miasta Radomia przystąpiła 20 kwietnia 2006r. do realizacji programu „Przyjaźń zobowiązuje”. Jego głównym celem jest szeroko zakrojona akcja informacyjna dotycząca głównie obowiązków właścicieli psów"... to myślę, że z tą naszą radomską precyzją nie do końca mogę się zgodzić.

Jedyne radomskie schronisko dla zwierząt na Wincentowie przepełnione. Tygodnik "7 Dni" co tydzień zachęca do adopcji kilka czworonogów. Pracownicy schroniska nawet proponują swoją pomoc opiekunom adoptowanych zwierząt. Mogą nawet dzielić się karmą dla nich, zapewniają bezpłatne leczenia, żeby tylko jak najmniej zwierząt było w ich schronisku. I dobrze, że taki jest kierunek pomocy bezdomnym zwierzętom. Tylko, że ich jest coraz więcej.

Niechciane zwierzęta podrzucane są także na tereny ogrodów działkowych. Bywa, że małe szczenięta wrzucane są na prywatne posesje. Bezpańskie psy wałęsają się po ulicach, koczują na przystankach autobusowych, zaczepiają rowerzystów, obszczekują przejeżdżające samochody, czasem złapią kogoś za nogawkę spodni, rozzłoszczone potrafią ugryźć.

Myślę, że czas podjąć trudną decyzję i przywrócić zawód hycla/rakarza.

W dzisiejszej prasie przeczytałam, że ponad 51% Polaków jest za przywróceniem kary śmierci.

Jak wypadłaby ankieta dotycząca eutanazji bezpańskich zwierząt?



18:13, walentyna.pawelec
Link Dodaj komentarz »